Ostatnio pisałem o kopaniu w czasach pionierskich.  Jak zapewne wiesz, komputerów nie dało się w tym celu stosować na dłuższa metę, również koparka bitcoinówmaszyny poskładane z kart graficznych przestały zdawać egzamin. A wszystko z trzech powodów:

– coraz więcej osób zaczęło się parać wydobyciem bitcoinów, a co za tym idzie angażować w wydobycie coraz bardziej wydajny sprzęt, co spowodowało, że monety zaczęły być coraz szybciej wydobywane

– konsekwencją punktu poprzedniego jest wzrost trudności kopania – algorytm musi zadbać o to, żeby bitcoiny za szybko się nie skończyły

– konsekwencją dwóch poprzednich punktów jest to, że każdy dolar, czy nawet cent zainwestowany w wydobycie zaczął mieć znaczenie – zaczęto więc liczyć zużycie prądu przez dotychczasowe maszyny i okazało się, że są to koszty niebagatelne.

Pojawił się nowy wskaźnik opłacalności – KHs / W – kilohasz na wat, czyli ile KH/s może „wyciągnąć” sprzęt pochłaniając 1 W energii.  Im więcej tym lepiej oczywiście.

I tu wkraczają na scenę nasi bracia z dalekiego wschodu, którzy za dolara są w stanie wynaleźć/zrobić/skopiować/sprzedać (każdy sobie wybierze, co mu tu pasuje) niemal wszystko. Wymyślili więc i zaczęli sprzedawać specjalistyczne urządzonka do kopania w postaci nie wiele większej, niż pendrive. I tak jak pendrive, podłączało się to do portu USB komputera. Taki „cóś” zawierało w sobie wyspecjalizowany tylko w tym celu minikomputerek, z którym przez prosty interfejs trzeba się było połączyć i wpisać jedynie namiary kopalni i swojego portfela.

Początkowo miało toto wydajność rzędu kilkunastu KH/s (ok. 2 x więcej, niż nie zła karta graficzna), ale zużywało prądu rzędu 10W (przy 50-60W (albo i więcej) zużycia przez kartę graficzną).  Dawało to wskaźnik ok. 2 KHs/W , przy 0.2 KHs/W dla grafiki.

Te urządzenia zaczęto nazywać koparkami, bo dokładnie i tylko do tego służyły. A ponieważ popularność bitcoinów rosła dalej, zaczął się również rozwijać rynek koparek. A jak jest zapotrzebowanie, to jest również ewolucja. I tak obecnie po kilku skokach technologicznych, małe koparki wielkości kluczy USB osiągają wydajność rzędu 2 GH/s (giga haszy na sekundę) (sic!) , przy poborze mocy 2-3W. Jest to zupełnie nieporównywalne z zamierzchłymi czasami – dokładnie tak, jak odkrywkowe wydobycie węgla kilofem i kombajnem. Jednak przez te kilka lat, podobnie, jak wydajność koparek, trudność kopania wzrosła do kilkunastu miliardów (czyli 1 BTC wydobywa się 10 000 000 000 razy trudniej/dłużej niż na początku). Również cena takiego urządzonka nie jest zabójcza – można to kupić już za kilkadziesiąt zł.4

Jak widać wydobycie za pomocą komputera PC nie ma obecnie żadnego sensu, choć równolegle do wyspecjalizowanych koparek cały czas używa się jeszcze maszyn zbudowanych z najnowocześniejszych kart graficznych, które przez ten czas również przeszły swoją prawdziwą ewolucję, co możemy zobaczyć choćby po wydajności w grach komputerowych.

A koparki również zaczęto łączyć za pomocą zwykłych hub-ów USB w prawdziwe kombajny. Dzięki temu z kilkuset MH/s lub kilku GH/s dostajemy sprzęt do wydobycia na dużą skalę.  I to w warunkach domowych.

Idąc tą drogą przyjaciele z dalekiego wschodu po prostu zaczęli produkować potężne kombajny, które składają się z kilkudziesięciu – kilkuset układów takich jak w małych koparkach-pendrivach, ale połączonych w jednym module elektronicznym, zamkniętym w obudowie z odpowiednim zasilaczem. Wydajność takich potworów dochodzi do 1 TH/s, ale cena zakupu to już kilka – kilkanaście tysięcy zł. w zależności od wydajności.

Jednak  sprzęt się starzeje, a trudność kopania rośnie, niedługo więc zapewne pojawią się nowe rozwiązania.

A póki co pojawiły się pierwsze tzw. kopalnie z chmurą – serwisy internetowe pozwalające na zakup/wynajem mocy kopania na własny użytek (np. CEX.IO) . Ale o tym więcej w kolejnych wpisach.



One Thought on “

  1. Odnosnik: Cex.Io - czy tak będziemy kopać bitcoiny w przyszłości? | Bitcoiny i nie tylko - blog o kryptowalutach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

 

Nawigacja